„Nie wszystko można zaszufladkować…” – rozmowa z Moniką Majorek – reżyserką etiudy „Inka”

Inka_2.13.1

Karolina Borkowska: „Inka” podejmuje temat dość kontrowersyjny*… szczególnie dla Polaków i chyba szczególnie w obecnej sytuacji politycznej. Skąd pomysł, by podjąć właśnie tak odważny temat?

Monika Majorek: Pomysł na film powstał po pierwszym semestrze nauki w Warszawskiej Szkole Filmowej, czyli w 2014 roku. Szukałam tematu, który skupiałby się wokół jednostki konfrontującej się z otoczeniem. Chciałam zestawić siłę wartości jednego człowieka wobec przekonań całej grupy i spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy warto kłaść wszystko na jedną szalę i iść za intuicją. Temat buntu jednostki wobec społeczeństwa jest oczywiście kontrowersyjny, ale też i bardzo uniwersalny – może dziać się na wielu płaszczyznach i dotyczyć różnych kwestii.

thumb.img

Karolina Borkowska: Jak wyglądały przygotowania do kompletowania historii, jakich materiałów szukałaś, czy udało Ci się znaleźć kogoś, kto był pierwowzorem bohaterki, czy inspiracją był zbiór kilku podobnych przypadków?

Monika Majorek: Nie miałam jednego pierwowzoru bohaterki. Jej kształt współtworzyła Kamila Kobic, która swoim charakterem, sposobem mówienia, nadała Ince konkretny rys. Miałyśmy kilka tygodni, żeby przygotować jej postać i bardzo sprawnie nam się pracowało. Przygotowując się do filmu, przeczytałam za to sporo artykułów i reportaży opisujących wieś i proces samosądów.

Karolina Borkowska: Mocną stroną filmu jest unoszące się nad nim niedopowiedzenie… Czemu zdecydowałaś się na takie rozwiązanie?

Monika Majorek: Tak trochę jest na świecie, nie? Że nie wszystko można zaszufladkować, włożyć w konkretne ramy i ustalić, co czarne, a co białe. Uznałam, że sytuacja Inki jest tak niepewna i niekonkretna – ona sama nie ma przecież stuprocentowej pewności, czy jej decyzja jest słuszna – że warto to wykorzystać w narracji. Tomkowi Ślesickiemu, operatorowi, świetnie udało się podkreślić tę atmosferę obrazem. Poza tym, chciałam też wykorzystać wiedzę widza, który łącząc kilka faktów, może zrekonstruować wydarzenia poza kadrowe.

Karolina Borkowska:  Inka jest silną dziewczyną, mimo ostracyzmu i sytuacji w jakiej się znajduje, to ona ma ostatnie „słowo”. To ona zdaje się wygrywać, odkrywając swoje ciało, pokazuje, że nie ma niczego do ukrycia, że jest jakby „upersonifikowaną prawdą”…Czy coś w tym jest?

Monika Majorek: Fajne myślenie! To, co dla mnie jest kompletną niespodzianką, to widzowie, którzy zrozumiawszy historię, w ostatnim spojrzeniu Inki odczytują tak różne wersje wygranej. Bo dla jednych, ona po prostu wygrała pojedynek na spojrzenia, a dla innych uosabia czyste dobro.

indeks

Karolina Borkowska:  „Inka” to Twój pierwszy projekt, a już spotyka się z zainteresowaniem, zdobywa nagrody, był nawet wyświetlany w Cannes. Jak odbierasz takie powodzenie filmu?

Monika Majorek: Gdyby ktoś mi powiedział, że po pierwszorocznym filmie będę miała okazję zwiedzić z „Inką” różne kraje, występować na tak dobrych festiwalach, konfrontować film z różnymi kulturami i spojrzeniami na kino, to… W sumie chyba dobrze, że tego nie wiedziałam, zaskoczenie było duże.

Karolina Borkowska: Nad czym teraz pracujesz, jaki będzie Twój kolejny projekt?

Monika Majorek: Pół roku temu skończyłam inny film, „Pierwsze”, który opowiada o pierwszej miłości dwójki jedenastolatków na tle wydarzeń politycznych na Ukrainie. A teraz pracuję nad krótkometrażowym dokumentem i dyplomem fabularnym.

https://vimeo.com/124919780

Monika Majorek – studentka Warszawskiej Szkoły Filmowej, reżyserka etiudy „Inka”, którą pokazywano m.in. na Festiwalu w Cannes.

*(młoda dziewczyna postanawia złożyć donos na księdza, który najprawdopodobniej ją molestował – to  spotyka się z krytyką społeczności wsi, w której mieszka Inka – przyp. autora).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *