„Z tego zderzenia rodzi się relacja silniejsza od tego, co dzieje się dookoła – nieważne czy osiągną cel, ważne czy będą w tym razem…” – rozmowa z Miłoszem Sakowskim – reżyserem nagrodzonej m.in. na Warszawskim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym etiudy – „Dzień Babci”.

Karolina Bednarek: Twój film opowiada o samotności i potrzebie bliskości z drugim człowiekiem, ale na bardzo specyficzny sposób. „Dzień Babci” to mariaż komedii i dramatu, skąd pomysł, by połączyć te dwa gatunki ze sobą?

Miłosz Sakowski: Lubimy z moim scenarzystą komediodramaty, a nie robi się ich w Polsce zbyt wiele. Dużo jest dramatów, które opowiadają o ważnych sprawach, ale ciężka formuła potrafi zniechęcić widza i odwrócić uwagę od samego tematu filmu. Wplecenie w dramat elementów humoru sprawia, że film daje większą satysfakcję, bo człowiek potrzebuje ujścia dla emocji, jakie generuje dramat. Tego ja szukam w kinie i obserwując reakcje widzów podczas projekcji – spora część też tego szuka.

11174239_10153033833169086_7139339844838533119_o

Karolina Bednarek: Bohaterowie spotykają się w dość nietypowych okolicznościach… Wnuczek próbuje oszukać babcię, a ona postanawia wykorzystać tę przypadkową znajomość do swoich celów. W końcu okazuje się, że oboje potrzebuję siebie nawzajem. Skąd pomysł na tę historię?

Miłosz Sakowski: Zanim poszedłem do szkoły filmowej pracowałem jako reporter w telewizji informacyjnej i bywało, że relacjonowałem przypadki oszustw „na wnuczka”. Zawsze fascynowali mnie też negatywni bohaterowie, którzy muszą wcielać się jak kameleon w różne skóry, grać, adaptować do sytuacji – nie są to prości złodzieje czy bandyci. W tej historii trzeba było tylko postawić na drodze takiego oszusta jeszcze większego oszusta i zobaczyć co wyniknie z takiego zderzenia.

11203608_10153033831274086_2434751957458236525_o

Karolina Bednarek: Z czasem okazuje się, że zarówno dla babci, jak i dla wnuczka to nie tylko biznesowy układ. Postać grana przez Annę Dymną na swój sposób próbuje nawiązać relację z chłopakiem, choćby przygotowując dla niego kogel-mogel, a on naprawia jej ukochany „kaseciak”.  

Miłosz Sakowski: Fascynują mnie bohaterowie pozornie źli, z których zdejmujemy kolejne warstwy, by pokazać, że głęboko w środku jest w nich coś dobrego. W tej historii chciałem zderzyć ze sobą dwójkę egoistów, zamkniętych w sobie tak, by musieli współpracować ze sobą, pierwszy raz zaufać drugiej osobie. Z tego zderzenia rodzi się relacja silniejsza od tego, co dzieje się dookoła – nieważne czy osiągną cel, ważne czy będą w tym razem.

11174437_10153033835414086_6346125547401986700_o

Karolina Bednarek: A właśnie! Anna Dymna – wspaniała! W tej roli i odrzucająca,
i uwodzicielska zarazem, jak wyglądała Wasza współpraca?

Miłosz Sakowski: Pani Ania jest wspaniała nie tylko jako aktorka, ale przede wszystkim jako człowiek. Kiedy zaufała mi i postanowiła wejść w projekt, weszła w niego “obiema nogami” – właściwie po szyję. Spędziła z nami dziewięć dni w trudnych warunkach, poświęciła czas, który mogłaby przeznaczyć na pracę w fundacji, pomagając ludziom… Ale postanowiła pomóc nam opowiedzieć tę historię, bo uznała ją za ważną. Była przy tym bardzo profesjonalna – nie czuło się przepaści doświadczenia, jakie nas dzieli – na planie pracowaliśmy jak reżyser z aktorem, a nie debiutant z gwiazdą polskiej kinematografii – ta partnerska relacja bardzo pomogła nam w pracy. Ponadto Pani Ania wykazała się ogromną odwagą i dystansem do siebie – zgodziła się nie używać make-up’u, być filmowaną z dołu i oświetlaną ostrym światłem. Te elementy pozwoliły uwydatnić cechy fizyczne bohaterki filmu – choć to wydaje się oczywiste, wiem, że nie każda aktorka zdobyłaby się na taką odwagę.

11182759_10153033833214086_586486780044262238_o

Karolina Bednarek: Nagroda Publiczności na Festiwali ZubrOFFka – jak oceniasz tak pozytywny odbiór filmu wśród publiczności?

Miłosz Sakowski: „Dzień Babci” miał swoją premierę na festiwalu w Koszalinie – bardzo się denerwowałem, bo wcześniej nikt go nie widział. Przed projekcją poszedłem do panów w projektorni, by sprawdzić kopię. Kiedy powiedziałem, że chodzi o „Dzień Babci” panowie ożywili się i powiedzieli, że mieli sprawdzić trzy minuty, ale tak się wciągnęli, że obejrzeli całość. Potem widziałem jak sekundy przed projekcją wołali przez radio swoich kolegów, żeby zeszli na salę obejrzeć film, o którym im opowiadali. Wtedy się wzruszyłem. I pomyślałem, że będzie dobrze. Po projekcji widzowie przez cały festiwal podchodzili do mnie i dziękowali za film, podobnie na innych festiwalach – mimo nagród, które udało się wygrać to najbardziej cieszy, kiedy podczas projekcji widzisz jak ludzie śmieją się i wzruszają historią, którą im opowiadasz. Długo byłem zwykłym widzem, miałem inny zawód i staram się pamiętać, jak wtedy oglądałem filmy – kiedy coś mnie nudziło, kiedy wzruszało. Próbuję zachować tę perspektywę myśląc o kolejnych historiach i sposobie, w jaki będę je opowiadał tak, by były satysfakcjonujące dla widzów.

11169640_10153033831919086_6585482195264340232_o

Karolina Bednarek: Czy możesz zdradzić nad czym teraz pracujesz?

Miłosz Sakowski: Dużo zdradzić nie mogę. Z Marcinem Kubawskim, z którym pisaliśmy „Dzień Babci” piszemy teraz dwa projekty, ale to jeszcze tajemnica… 🙂

 

 

 

 

 

Miłosz Sakowski – reżyser, absolwent gdyńskiej Szkoły Filmowej.

https://www.youtube.com/watch?v=JqEJugZE0zo

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *